Gwiazdy, które już spadły
2008
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad


Blogi opowiadankami

Czyli jakim sposobem Wesltife wmieszało się w bitwę o Śródziemie

Saint Seyia skonfrontowani z Mrocznymi Elfami

czyli jak Impreium przejmuje władzę nad światynią Ateny

Wakacje z Saintami

Swiat Elii

Nurkujacy Kocioł Zółciaków

Świat magii zaprasza

pozwólcie że Wam opowiem moja historię

wojenna opowieść

ama sutra

full moon madness


Kosmos z Tobą

Sain Seyia Tenkai
Saint Seyia-Silver Mask
Saint Seyia czyli po kosmosie dla kazdego
Saint Seyia Temple

:: 01.09.2007 :: 16:49 ::

XXXI
Trzej Goldzi ruszyli pędem za Sagą i po krótkim sprincie, aczkolwiek nie siląc się na przechodzenie w nadświetlną, uderzyli w plecy Bliźniaka. Gdy się poskładali, stanęli po cichu za krzakami by zobaczyć co ich przygnało w te zarośla.
-a to co takiego?…- wyrwało się Skorpionowi, gdy zobaczył Elię, Shuu i Silene przechodzące przez portal i niosące jakiegoś mężczyznę. Od razu oblewało mu się za niepoprawną polszczyznę ( w końcu grek, co nie?XD)
- Milo nie udawaj greka, przecież Vede tyle razy nam powtarzała: mówi się KTO a nie CO…. – Camus poinstruował przyjaciela i po chwili tego pożałował. Na dźwięk imienia dziewczyny Milo dziwnie spoważniał. Gdy tylko dziewczyny ze swoją zdobyczą znikły za zakrętem, włączył dopalacze i popędzili w zamakający się portal. – Miloo!!- Camus poleciał za nim uczepiając się jego bluzy. Saga i Dhako popatrzyli tylko po sobie i z przerażeniem na twarzy także rzucili się w portal. O mały włos by się nie zmieścili, ale głupi ma zawsze szczęście i całą czwórka wylądowała bezpiecznie na twardej ziemi pośrodku śródziemskiego lasu. Zewsząd otaczała ich ciemność nocy.
-Złaź ze mnie Saga… bo Milo wgniata mi się w żebro….
- Camus… to nie ja… - Milo podniósł się z brudnej ziemi…
- to w takim razie czyj but wbija mi się w żebro??…- Camus podniósł wzrok i przeraził się tej pochylającej się nad nim postaci. Tak bardzo aż odskoczył.
- co to jest? I czemu tak śmierdzi – czterej Goldzi stanęli w pozycjach bojowych. Wyglądano na to iż zanosi się na walkę.

(żeby nie było że namieszałam i niektórzy nie kamają o co walking xD. Otóż to jest taka mała retrospekcja w czasie. Goldzi przenieśli się w tym samym czasie co Sil, Shuu i Elia opuściły portal xD ale jakimś cudem nie udało mi się tego wrzucić w poprzednią notkę xD)

***
( Centrum SPA, Kuchni )
-Na Jowisza! Co się tutaj dzieje! – Mu aż upuścił misę z ciasteczkami gdy zobaczył jak Shuu, Silene i Elia rozbierają jakiegoś mężczyznę – to nie dom schadzek!! – z oburzenia aż nie wiedział co powiedzieć.
-Muu spokojnie...my go tylko doprowadzamy do stanu użyteczności publicznej – Shuu zabandażowała mu ranę na piersi.
-No ale...mogłybyście robić to gdzie indziej niż na kuchennym stole! –aż opadły mu ręce.
-No ale na łóżko był za duży! Na podłodze też się nie zmieścił wiec go przyniosłyśmy tutaj! – wytłumaczyła wszystko Elia.
-Poza tym...w końcu ten stół na 20 osób przydał się do czegoś! – Silene zaplotła mu włosy w warkoczyki.
-No a on co taki wielki? Koszykarz jakiś??
-Elf... po prostu elf – powiedziała Shuu i uśmiechnęła się przebiegle.
-Wykopałyście jakiegoś z tych co tu się ostatnio z nami bili? – Muu aż zamrugał oczami z niedowierzaniem.
-No co ty.... po prostu zabrałyśmy go z ciemnego lasu... chyba padł podczas jakiejś akcji...
-Czekaj...czekaj... chcesz mi powiedzieć, że byłyście w TAMTYM świecie?- Trio tylko na niego popatrzyło, uśmiechnęło się i wróciło do opatrywania znajdka.
-Nie no po prostu nie wierze.... – Muu usiadł na stole i zaczął się przyglądać półżywemu elfowi. – byłyście tam... byłyście... odnalazłyście drogę chociaż wam Raini zabroniła...
-Oj wielkie mi co! – Shuu się naburmuszyła
-Ale...wy tam byłyście i zamiast szukać Vede wy...wy...wy wróciłyście tutaj z tym elfem!
-No wiesz...potrzebujemy elfa inaczej byśmy tam zaginęły i zamiast jednej Vede musielibyście szukać nasz trzech! – wytknęła mu rację Shuu. Muu tylko na nią popatrzył, po czym się odezwał:
-Masz rację. Wystarczy że ona zaginęła i nikt nie może jej znaleźć... – wstał od stołu i ruszył do wyjścia – to ja przyniosę jakieś uzdrawiające ziółka.
-Myślicie ze on ma na myśli to, że Vede znikła z tego świata ...czy może że w tamtym też się zagubiła?? – Elia popatrzyła na pozostałą dwójkę. Miała nadzieję, że nie tylko ona tak odebrała te słowa.
-Mam nadzieję, ze się jednak nie zgubiła...
-Lepiej żeby ten leśny włóczykij szybko się obudził...- wymamrotała Silene zaciskając pięści.


**
( Śródziemska gonitwa za Bogami i Kaori part 2 xD)

Vede coraz bardziej powłóczyła nogami. Nie mogła się równać szybkością z Bogiem Snu. Dobiegła na wzgórze za którym tamten zniknął. Rozejrzała się dookoła. Jego zbroja zalśniła w słońcu jeszcze raz, po czym znikła w otchłani jakiejś jaskini. Nie mogąc złapać tchu na dalsze sprinty za Hypnosem, postanowiła chwile odpocząć, zanim zagłębi się w otchłań tamtej jaskini. Rozejrzała się dookoła. Szukała cienia. Słonce w zenicie prażyło niesamowicie. Musiała chwilę odpocząć przed dalszą podróżą. Poniżej pagórka, na którym stała, spostrzegła kilka wierzb, rosnących obok siebie tak blisko, że tworzyły kopułę liści chroniącą podróżny przed słońcem. Dziewczyna podeszła do pochylających się nad ziemią gałęzi wierzb. Odchyliła zasłonę z nich utworzoną i weszła do środka. Zrobiła krok w przód i zaklęła po cichu. Trzask rozległ się spod jej butów. Musiała nadepnąć na jakiś stary i zeschnięty patyk czy inna gałąź. Wzdrygnęła się. Rozejrzała dookoła spod gałęzi wierzby. Nie zauważyła nic niepokojącego więc osunęła się zmęczona na ziemie. Zamknęła oczy by chwilę odsapnąć.

**
(w tym czasie w innym miejscu w Śródziemiu ^.^)
- aaa! Oddawaj Atenę brzydalu!!! – śpiący Seiya zdzielił siedzącą obok niego postać nogą po twarzy.
- weźcie tego łachudrę ode mnie bo mu krzywdę zrobię!!- elfka oddała chłopakowi dłonią. Wstała. – z tego co mi się wydaje to musimy chyba najpierw ich uleczyć zanim w ogóle postanowimy odbić ta elfia księżniczkę z rąk wroga....
-tak zachwalałyście tych młodzieńców a tu się okazuje że oni są niczego warci. Dostali po mordzie już podczas ataku pierwszej linii...- elf przyjrzał się piątce młodzieńców z dezaprobatą.
-Od kiedy to elf mówi takim językiem? „dostali po mordzie”? za dużo czasu spędziłeś w naszym świecie....- płomiennowłosa kobieta spojrzała z dezaprobatą na „zawsze-wygrywającego-za –wszelką-cene-rycerza-pegaza. – może w waszym świecie ich moce działają na innych zasadach? Skoro są tacy słabi to musi być tego jakaś przyczyna.
-No nie wiem... – elf usiadł na jakimś zydelku. Jedynym meblu nie zajętym przez brązów. – właściwie nie mieliśmy tutaj jeszcze nikogo takiego...ale podejrzewam, że po prostu muszą się przyzwyczaić do ...”aury” tego świata i po prostu inaczej gromadzić siłę swojego kosmosu ....*wstał z zydelka- wydaje mi się, że będą musieli trochę potrenować zanim ruszymy na ratunek nie tyle naszej księżniczce co waszej Bogini...
-Czekaj... możesz powtórzyć ostatnie zdanie? – Sakra podniosła głowę znad map nad którymi ślęczyła nocami i dniami – chcesz mi powiedzieć, ze nasi wrogowie byli tak sprytni iż aż porwali nie ta osobę co trzeba? – Sakra aż nie mogła uwierzyć, że ktoś mógłby być tak głupi.
-No tak...właśnie dostałem raport – pokazał na leżącą na stole kopertę- z której wynika iż aż Wasza Bogini Atena została porwana przez złotego smoka podczas walki. Myślę, że w takim razie powinniśmy zmienić nasze priorytety i z pomocą waszych małych nieudaczników udać się na poszukiwanie waszej Bogini.
-Atena!! Ratujmy Atenę!!- Seiya zakrzyknął chociaż do tej pory siedział cicho. Widocznie musiał przetworzyć informacje, których zrozumienie zajmowało mniej czasu innym członkom drużyny.
-Najpierw trzeba was wszystkich uleczyć i obmyślić jakiś plan działania...- elf zaczął przemawiać jednak Pegaz nie pozwolił mu skończyć.
-ATENA!! ATENO uratuję Cię!!! - Seiya podniósł się z krzesła na którym spoczął gdy zaczęła się ta straszna dla niego konwersacja. Jednak zanim zdarzył wybiec z pomieszczenia w którym się znajdował zatrzymała go pięść elfki, którą on wcześniej zdzielił nogą. Ta otrzepała ręce i zaniosła go na łóżko.
- Taki to się nigdy nie nauczy...najpierw myśleć potem działać... - westchnęła z dezaprobatą. – no to może obmyślmy jakiś plan. Plan A na początek...i plan B jakby Ci tutaj zawalili – pokazała na Brązów leżących na jednym łóżku.






Komentuj (11)




¤¤ design by Rain ¤¤